Edmund Callier – szablą i piórem

Edmund Callier swoim życiorysem mógłby spokojnie wypełnić kilka istnień. Można się zastanawiać skąd nasz bohater brał energię skoro kawa nie była jeszcze tak powszechna jak dziś. Ale do rzeczy! O czym, a właściwie o kim będzie ta przydługa opowieść. Żołnierz legii cudzoziemskiej, budowniczy kanału sueskiego, Garibaldczyk, powstaniec styczniowy, ale przede wszystkim historyk o regionalistycznym zacięciu.

Poniższy artykuł składa się z trzech części. W pierwszej zaprezentowana została sylwetka Edmunda Calliera. Prac poświęconych tej postaci jest niewiele mimo, że jego życie miało poważny wpływ na samą twórczość. Poza tym jest to także swojego rodzaju próba oddania czci zapomnianemu badaczowi. Część druga stanowi krótką charakterystykę twórczości Calliera, zaś trzecia – ukazuje realizację jego postulatów na przykładzie monografii Kruszwicy. Mam nadzieję, że w ten sposób uda się uchwycić w pełni, specyficzną metodologię pracy tego badacza, a jednocześnie pokazać jej wielkie znaczenie dla regionalistyki wielkopolskiej.

Edmund Callier przyszedł na świat 2 października 1833 roku w parterowym domu na peryferiach Szamotuł1. Jego ojciec – Fryderyk, sekretarz powiatowy, wywodził się z francuskiej rodziny hugenockiej, która opuściła swoją ojczyznę w 1685 roku, gdy król Ludwik XIV anulował edykt nantejski. Matką Edmunda była z kolei Salomea z Krajewskich, która pragnęła uczynić z syna gorliwego patriotę. Sprawowany przez Fryderyka urząd przyczyniał się do tego, że rodzina często zmieniała miejsce swojego zamieszkania – najpierw na Buk, potem na Wrześnię. W tym pierwszym, Edmund miał okazję poznać Andrzeja Niegolewskiego, uczestnika bitwy pod Somosierrą i powstania listopadowego, którego opowieści wywarły wielki wpływ na młodzieńca2.

Callier nie wykazywał zamiłowania do nauki. W 1843 roku ojciec posłał go do Gimnazjum Fryderyka Wilhelma w Poznaniu. Warto nadmienić, że była to szkoła przeznaczona dla protestantów, z których starano wykształcić nowe kadry urzędnicze podczas, gdy analogiczne placówka Marii Magdaleny była nastawiona głównie na germanizację katolików, czyli młodzieży polskiej3. Callierowi nie udało się pójść w ślady zasłużonych poznaniaków – Karola Libelta, Stanisława Motty’ego, Władysława Niegolewskiego czy Józefa Łukaszewicza i edukacja zakończyła się dla niego w tercji. Ojciec nie rezygnował jednak dalej i posłał syna na staże do znakomitych domów handlowych Magnuszewicza, a potem Freudenreicha4. To także nie poskutkowało, w młodej głowie Edmunda rodziły się zupełnie inne plany niż życie z handlu łokciowego. W 1848 roku młody chłopak opuścił dom, aby… wstąpić w szeregi pruskiego wojska, które właśnie walczyło z Duńczykami o Szlezwik. Cała wyprawa zakończyła się szybko, gdyż nikt nie chciał brać odpowiedzialności za udział dziecka w walkach5.

Konsekwencją młodzieńczej przygody była praca, jaką ojciec załatwił Edmundowi w swoim urzędzie. Krnąbrny syn przez jakiś czas musiał zmagać się nie z przeciwnikiem, ale ze stertami dokumentów. Po kilku latach ponownie odezwała się jego buntownicza natura i Callier wyruszył pieszo do Francji, gdzie w 1854 roku w Strasburgu, wstąpił w szeregi Legii Cudzoziemskiej6.

Jego pierwszą wielką przygodą była wojna krymska. Tutaj dało się poznać jego talent do wojaczki. Callier walczył pod Sewastopolem, gdzie brał udział w słynnym zajęciu Kurhanu Małachowa, które to wydarzenie miało istotne znaczenie dla przebiegu bitwy. W drodze powrotnej Edmund zwiedził Konstantynopol, w którym miał okazję poznać samego Adama Mickiewicza, a nawet uciąć z nim pogawędkę. Przez krótki czas znalazł się także w Egipcie, gdzie został zatrudniony przez Ferdynanda de Lesseps’a przy kopaniu Kanału Sueskiego jako nadzorca grupy robotników. Później los rzucił Calliera do Algierii, w której tłumił wraz z kompanami miejscowe powstanie i jak podaje Dziennik Kujawski: nie raz na lwy polował. Niespokojna dusza sprawiła, że szybko znalazł się w zupełnie innym miejscu, a mianowicie w szeregach powstańców Garibaldiego7.

W 1859 roku Callier powraca do Wielkopolski. Tym razem zatrzymuje się na dłużej w Poznaniu, gdzie po śmierci męża zamieszkała jego matka i brat Oskar (ur. 1848, późniejszy filolog, autor słowników). Z powodu trudnej sytuacji materialnej, Edmund podjął pracę jako nauczyciel języka angielskiego, włoskiego i francuskiego8.

Nadchodził jednak niezwykle burzliwy czas dla społeczeństwa polskiego. Tym razem to nie Callier wadził się z losem, ale to los postawił przez nowo-poznaniakiem najważniejszą próbę. Powstanie styczniowe nie było dla Edmunda zaskoczeniem, możemy przypuszczać, że już wcześniej utrzymywał kontakty z konspiracją w Królestwie. W marcu przekroczył granicę prusko-rosyjską pod Mechlinem, wiodąc ze sobą 85 ochotników (w tym brata), a następnie połączył swoje siły z naczelnikiem wojennym województwa mazowieckiego – Kazimierzem Mielęckim. Dowódca, szybko zaprzyjaźniwszy się z zaprawionym w bojach towarzyszem, mianował go swoim następcą. Pod bezpośrednią dyspozycją Calliera znalazły się dwie kompanie strzelców i jedna kosynierów. Rejonem operowania oddziału Mielęckiego były lasy w okolicach Kazimierza (dziś Kazimierza Biskupiego)9.

Podczas jednego z przemarszów, w miejscowości Olszak pod Ślesinem, powstańcy natknęli się na wojsko rosyjskie. Wywiązała się zażarta, ale nierówna walka, w której Callier odniósł kilka ran. Ostatecznie ciężki uraz głowy wyeliminował go z potyczki. Nieprzytomnego przetransportowano do Pątnowa, gdzie został znaleziony przez żołnierzy rosyjskich. Z pewnością Callier podzieliłby los wielu rozstrzelanych lub powieszonych powstańców, gdyby nie rozpoznał go dowodzący oddziałem przeciwnika książę Wittgenstein, z którym jeniec miał okazję poznać się w czasie wojny krymskiej10.

Rekonwalescencja trwała ponad miesiąc, w czasie którego ranny pisał: obawiam się, aby przed moim wyleczeniem wszystkich mi nie wybito Moskali11. Powstaniec wrócił do walki początkowo pod Słupskim, a później jako zastępca Oborowskiego12. Wtedy to Callier uczestniczył w zwycięskiej bitwie pod Rychwałdem i klęsce pod Brudzewem. Pod koniec czerwca Wielkopolanin zostaje namaszczony przez Kazimierza Mielęckiego, który umrze od ran 9 lipca, na swojego następcę i awansowany do rangi pułkownika. Wkrótce decyzję tę potwierdził Rząd Narodowy. Oddział Calliera stanowił wzorowy przykład zorganizowania, zapewne można dostrzec w tym echo doświadczeń z Legii Cudzoziemskiej. Liczebność formacji można szacować na ok. 700 ludzi. Callier nie próżnował, udało mu się stoczyć szereg bitew: pod Grochowami (30 V), Ignacewem (9 VI), Kleczewem (10 VI), Izbicą (30 VI), Dobrzelinem, Wachowem, Kościelnem, Brzozową, Sobotą czy Złakowem13.

Pułkownik był zwolennikiem prowadzenia walki partyzanckiej, która to koncepcja była sprzeczna z polityką Rządu Narodowego. Nie mogąc znaleźć wspólnego języka, Callier podał się 5 sierpnia do dymisji, po czym przedostał się do Paryża14. Nie był to jednak jego ostateczny rozbrat z powstaniem. W styczniu 1864 roku otrzymał wezwanie Rządu do zorganizowania siły bojowej na Pomorzu i przejścia z nią na teren zaboru rosyjskiego. Nie doszło to do skutku, gdyż Callier został aresztowany w Mrocznie w powiecie lubawskim i przewieziony do aresztu w Brodnicy. Stamtąd odesłano go do Berlina, gdzie został skazany w słynnym procesie z grudnia 1864 roku na rok twierdzy. Swoją karę odbył w Grudziądzu15.

Wtedy w życiu Calliera możemy zauważyć zmiany, których owocem będzie jego późniejsza działalność. Już w niewoli rozpoczął on pisanie Trzech ustępów z powstania polskiego 1863-1864, w których dokonał gorzkiej, ale szczerej analizy wydarzeń (pracę dokończył w 1866 roku, a wydał dwa lata później)16. Po powrocie do Poznania, Callier związał się z „Dziennikiem Poznańskim”, gdzie pracował jako administrator. Początkowo nasz bohater zajmuje się publicystyką oraz tłumaczeniami dzieł politycznych i wojskowych z języka francuskiego. Jego nieśmiałe prace o Napoleonie III czy Encyklopedia imion własnych nie odbiły się szerszym echem17.

W roku 1870, Callier bierze ślub z Aleskandrą Grodnicą18. Prawdziwy przełom w jego życiu polega jednak na czymś innym, a mianowicie na podjęciu współpracy z Franciszkiem Dobrowolskim przy tworzeniu nowego czasopisma – „Tygodnika Wielkopolskiego”. Udało się skupić wokół niego grono wybitnych twórców. W krótkiej, bo zaledwie czteroletniej historii gazety, publikowano utwory napisane przez tak znanych twórców jak W. Bełza, W. Olędzki, K. Libelt, A. Asnyk, W. Kętrzyński czy W. Pol. Callier, w swych artykułach dla „Tygodnika”, „Dziennika Poznańskiego”, „Warty” oraz „Lecha”, coraz częściej poruszał tematy naukowe. Pisał także na łamach wydawanych w Warszawie „Ateneum” i „Biblioteki Warszawskiej”, a w późniejszym czasie dla inowrocławskiego „Dziennika Kujawskiego”19. Zarobione w dziennikarskim fachu pieniądze pozwoliły mu na otwarcie w 1873 roku własnej księgarni, obok której funkcjonował antykwariat i skład nut. Zlokalizowano ją na ul. Wilhelmowskiej 18 (dziś Aleje Marcinkowskiego), a później na ul. Podgórnej 16. Księgarnia działała prawdopodobnie do 1879 roku20. Sam Callier mieszkał w pobliżu – na ul. Piotra 521 (dziś ul. Krysiewicza) wraz z żoną i czwórką dzieci22.

W latach 80. Callier poświęcił się historii regionalnej – ten etap jego twórczości zostanie omówiony poniżej. Były powstaniec angażował się także w życie społeczne miasta. W 1885 roku wstąpił do Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, gdzie jako członek zwyczajny angażował się w prace Wydziału Historyczno-Literackiego. Poza tym Callier działał w Towarzystwie Robotników, Towarzystwie Dobroczynności, Towarzystwie Gimnastycznym Sokół oraz w Towarzystwie Kolonii Letnich Stella. Utrzymywał także kontakty z Józefem Ignacym Kraszewskim23.

Pod koniec lat 90. dawny pułkownik rozpoczął pracę nad kolejnym wielkim przedsięwzięciem, jakim były monografie wielkopolskich rodów ziemiańskich. Niestety, nie było mu dane dokończyć swojego dzieła. Edmund Callier zmarł 14 grudnia 1893 roku w Poznaniu, opatrzony św. Sakramentami24 (przeszedł bowiem na katolicyzm). Jego pogrzeb odbył się 17 grudnia o godzinie pierwszej po południu na cmentarzu parafii św. Marcina, gdzie zgromadziło się ok. 8000 ludzi. Współcześni widzieli w tym wydarzeniu wielką manifestację patriotyczną25.

Po likwidacji cmentarza św. Marcina, ciało Calliera zostało przeniesione na Cmentarz Zasłużonych Wielkopolan. Co ciekawe, na znajdującym się tutaj nagrobku poświęconym także jego bratu i matce, czytamy, że Edmund był autorem licznych prac etnograficznych. W późniejszych latach uczczono pamięć o historyku-amatorze, ogłaszając go patronem ulicy w dzielnicy Łazarz. Podobnie uhonorowano Calliera w mieście, w którym się urodził, czyli w Szamotułach26. Miejscowa biblioteka także otrzymała go na swojego patrona27.

Czym jednak charakteryzowała się twórczość Calliera? W roku 1882 ukazała się jego praca, w której polemizował on z twórcami Słownika geograficznego Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich. Nie było by w tym nic istotnego, gdyby nie fakt, że zawarte w tym tekście tezy, staną się filarami jego własnej twórczości. Napisane przez Calliera prace regionalistyczne z tego okresu są rzeczą, która unieśmiertelniła go o wiele bardziej niż dokonania wojenne. Impulsem do nowej działalności stało się opublikowanie przez A. Pawińskiego książki Polska XVI wieku pod względem geograficzno-statystycznym opisana (Warszawa 1883). Zawarte w niej materiały (Callier miał wyjątkowo niechętny stosunek do rękopisów) posłużyły pułkownikowi do stworzenia serii prac poświęconych XVI-wiecznym powiatom Wielkopolski. Objęła ona ziemię wschowską (1884), kościańską (1885), nakielską (1886), wałecką (1886), kaliską (1887), ostrzeszowską (1888) i pyzdrską (1889). Poza serią powstały z kolei książki poświęcone rejonowi poznańskiemu i obornickiemu (1887). Ze wszystkich powiatów Wielkopolski autor nie stworzył jedynie prac na temat powiatu kcyńskiego, gnieźnieńskiego i konińskiego, który znajdował się wtedy w zaborze rosyjskim. Do grona prac regionalistycznych należy dodać także, mające rozpoczynać nową serię – Kronikę żałobną utraconej w granicach W.X. Poznańskiego ziemii polskiej, dzieła poświęcone Pałukom(1893)i powiatowi wągrowieckiemu (1894). Wykaz prac o tematyce regionalistycznej uzupełniają Szkice geograficzno-historyczne (1886-1888) oraz monografie poświęcone Kruszwicy (1895), Ostrorogowi (1891) i Czarnkowowi (1892)28. Callier planował także napisać pracę na temat Inowrocławia, jednakże śmierć nie pozwoliła mu na podjęcie się tego dzieła29. Warto także pamiętać, że wiele z jego artykułów dotyczy historii lokalnej. Można chociażby wspomnieć, że podjął współpracę ze Słownikiem geograficznym Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, gdzie był autorem ponad 100 haseł dotyczących Wielkopolski (hasła od M do W)30. Poza tym Callier nie zaprzestawał publikowania prac na tematy bardziej ogólne, np. z historii polityczno-wojskowej.

W niniejszym miejscu chciałbym przejść do scharakteryzowania tego etapu jego twórczości. Oczywiście, zamierzenie to jest jedynie próbą, gdyż twórczość Calliera z pewnością wymaga osobnych, dogłębnych studiów. Pewne rzeczy jednak są widoczne na pierwszy rzut oka. Warto powrócić do krytyki jaką skierował Callier pod adresem Słownika geograficznego Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich.

W swojej polemice, autor zwraca uwagę na kilka aspektów metodologicznych. Po pierwsze widzi w nowym dziele szansę na promowanie polskości. Sprzeciwia się więc stanowczo używaniu obcych nazw geograficznych jako haseł. Po drugie Callier zarzucił autorom, że w swojej pracy pomijają miejscowości marginalne, co było przeciwne jego koncepcji holistycznego ujęcia tematu. Po trzecie, i niezwykle istotne, autor pragnął, aby Słownik… stał się przewodnikiem dla mającej później powstać mapy Polski. Zgodnie więc z jego założeniem należało jak najlepiej oddać stosunki geograficzne między miejscowościami i innymi obiektami geograficznymi. Wreszcie, Callier postulował, aby hasła były nasycone jak największą ilością faktografii historycznej. Przez to Słownik… byłby nie tylko zgrzebnym leksykonem nazw, ale poważnym źródłem do dalszych badań nad osadnictwem. Postulaty Calliera spotkały się z uznaniem, ale jeszcze ważniejsze jest to, że charakteryzują jego własną twórczość31.

Widzimy to na przykładzie Powiatów, w których autor na podstawie pracy Pawińskiego, odtwarza ich granice z XVI wieku. Callier nie idzie jednak w samo ukazanie stanu z tego stulecia, ale swoje hasła nasyca faktografią z czasów wcześniejszych i późniejszych. XVI wiek jest więc w jego twórczości punktem wyjściowym, pewnego rodzaju zawężeniem opisywanego terytorium do miejscowości, które w tym czasie wchodziły w skład danego powiatu. Wyjątkiem są prace dotyczące ziemi poznańskiej i obornickiej, gdzie Callier sięga po współczesną mu topografię. Inną różnicą jest także to, że o ile we wcześniejszych Powiatach wymienia miejscowości alfabetycznie, o tyle tutaj jego narracja przypomina opis podróży, co znacznie dokładniej pozwala na oddanie stosunków przestrzennych. Znamienne są jego słowa, w których mówił: uważam (…) mapę za główną podstawę ziemio pisarstwa. Żaden na świecie opis nie wywrze tego wrażenia, nie doprowadzi do tak jasnych wyobrażeń, co jeden rzut oka na mapę32.

Autor konsekwentnie używa nazw polskich, co także jest echem jego postulatów. Jego patriotyczne podejście widać zwłaszcza w Księdze żałobnej…, której sama nazwa wskazuje jak silnie przeżywał straty terytorialne swojej ojczyzny. W jego opisach znajdziemy wiele informacji na temat miejscowości, którymi nikt wcześniej się nie zajmował. Callier uwzględniał w swoich dziełach nie tylko wsie zmarginalizowane, ale także te, które nie istniały już w jego czasach.

Osobną kwestią pozostaje sprawa źródeł. Jak już to zostało wspomniane, rdzeń pracy opierał się na książce Pawińskiego. Poza tym Callier sięgał po literaturę historyczną i etnograficzną, a także wiadomości zawarte w prasie. Nieodzowna była dla niego także mapa, np. w wypadku Księgi żałobnej…odczytywał wiele informacji z pruskich planów sztabowych33. Wiele wniosków wyciągał poza tym z etymologii – dzięki niej ustalał wzajemne relacje między miejscowościami oraz ich wiek. Zadziwia niechęć Calliera do sięgania po źródła rękopiśmienne. Widzimy to chociażby w dyskusji jaka wywiązała się po jego śmierci, gdy członkowie PTPN chcieli zagospodarować jego materiały: Na zapytanie p.radzcy Mizerskiego, czy nie należałoby umieścić także w <<Rocznikach>> prac pozostałych po ś.p. pułkowniku Callierze, które, odnosząc się szczególnie do W. Ks. Poznańskiego, niepospolitą posiadają wartość, odpowiedział p.dr. (sic! – dop. D.R.) Celichowski, że prace te (…) zawierają cenne materyały historyczne, ale opierają się tylko na źródłach już drukowanych, a nie uwzględniają wcale źródeł rękopiśmiennych i skutkiem tego należałoby je w celach publikacyi dopiero na nowo opracować i znacznie rozszerzyć34.

Wymienione wyżej cechy stylu Calliera możemy zaobserwować na przykładzie jego pracy Kruszwica, która powstała w ramach współpracy autora z „Dziennikiem Kujawskim”. Początkowo publikowano ją na łamach tego czasopisma, wersja książkowa ukazała się w 1895 roku. Dla Calliera napisanie tego dzieła było poważnym wyzwaniem, gdyż teren Kujaw był mu zdecydowanie mniej znany.

Już sam początek pracy postawił przed badaczem poważny problem, gdyż należało ustosunkować się do legend, które towarzyszą narodzinom Kruszwicy. Callier, podobnie jak wielu mu współczesnych, odrzucił ich literalną interpretację, jednakże widział w podaniach ubarwione echa realnych wydarzeń. Poza tym twierdził, że należy umieścić w pracy legendy (cytuje je za Długoszem), gdyż są one świętymi poniekąd księgami narodu, który zawsze w nie wierzył, dotąd wierzy i wierzyć w nie będzie, dopóki nie zobojętnieje dla wiekowych dziejów swoich35. Widzimy jak wielkie znaczenie miało dla niego zachowanie pamiątek kultury ludowej. Idąc tropem prawdopodobieństwa legend, Callier ustala m.in., że o istnieniu Popielów wątpić nie podobna, wszystko bowiem ma swój początek36. Legendy stanowiły dla niego nie tylko zamglonego opisu dawnych dziejów, ale także swojego rodzaju traktat moralny, gdy odłączając wreszcie cuda i nieprawdopodobieństwa, zatrzymujemy w naszej powieści wiązkę kwiatów dla pokrzepienia się ich wonią i garść chwastu dla odstraszenia się od występników37. Poza najbardziej znanym podaniem, Callier zaledwie wspomina legendy o młodzieńcu, który ukazał się na kościele św. Wita, aby poprowadzić wojsko Bolesława Krzywoustego czy Mieszku Konradowiczu, który miał zostać zjedzony przez myszy w 1238 roku (autor nie wiąże tego z podaniem o Popielu).

Część drugą stanowią Dzieje, na których początku Callier wskazuje, że wiedzę źródłową należy czerpać zarówno z dokumentów jak i z podań ustnych i archeologii. W krótkim rozważaniu nad możliwością funkcjonowania w Polsce obrządku wschodniego, autor używa argumentu etymologicznego, powołując się na występowanie licznych wsi Popowo i Cerekwica38. Zgodnie z duchem epoki, stwierdza także, że biskupstwo kruszwickie powstało za jednego z dwóch pierwszych Piastów. Następnie Callier prezentuje kalendarium dziejów miasta, stworzone na podstawie dostępnych mu źródeł (z czego zaznacza, że te z epoki nowożytnej wykorzystał w mniejszym stopniu niż średniowieczne). Obok daty i faktu znajduje się tu także ewentualne rozwinięcie tematu i krytyka wydarzenia, a czasem samej możliwości jego zaistnienia. Celowo Callier unika selekcji, zaprezentowane przez niego wydarzenia są jakby zbiorem wszystkich możliwych wzmianek o Kruszwicy. Dzięki temu obok informacji o niewątpliwie istotnym znaczeniu, takich jak bitwa Władysława Hermana ze Zbigniewem z 1096 roku czy ustanowienie kasztelanii w 1173 roku, odnajdziemy wieści o wysłaniu 3 żołnierzy na wojnę z Krzyżakami w 1458 roku czy kilka przykładów, gdzie Kruszwica zostaje zaledwie wymieniona w jakimś akcie prawnym. Cezurą końcową wykazu jest upadek Księstwa Warszawskiego, późniejsze losy Calliera nie interesują39.

Niezwykle ciekawy jest kolejny rozdział, w którym badacz próbuje rozwiązać tajemnicę nazwy Kruszwicy. Callier twierdzi, że nasze nazwy geograficzne są częścią integralną języka, z którego wyrosły. Język jest przeto kluczem, za którego pomocą staramy się odgadywać ukryte nieraz znaczenia tych nazw, o ile się one przechowały w swej czystości40. Autor proponuję klasyfikację według której najstarsze są nazwy jednosylabowe o niezrozumiałym dla sensie (Śrem, Trląg, Bnin, Żnin, Trzciel) oraz pospolite (Kamień, Góra). Drugą kategorię stanowią młodsze nazwy odosobowe (Bolesław, Kazimierz, ale też Śliwin) oraz złożone (Kołobrzeg, Międzygórze, Międzylesie), a trzecią (najmłodszą) miejscowości, mające charakterystyczne zakończenia na –ice, -niki itp. (Sokolniki, Łagiewniki, Bronisławice). Przyjmując takie założenie, nie dopuszczalna jest dla Calliera interpretacja dokonana przez Surowieckiego, który Kruszwicę wywodził od „Grodu Świeca”, czyli bóstwa słowiańskiego. Nasz badacz widzi w tym przypadku nawiązanie do osady dawniejszej, prawdopodobnie Kruszy/Kruszwy. Callier ukazuje także swoją znajomość mapy, podając inne miejscowości o tej samej nazwie na Łużycach, pod Puckiem oraz nieistniejące na obszarze Ryszewka (do 1807), na Wołyniu i jezioro w Wielkopolsce41.

Kolejne rozdziały poświęcone są demografii, Myszej (sic!) Wieży oraz kasztelanom kruszwickim. Dopiero teraz Callier przechodzi do swojego „znaku firmowego” jakim jest katalog miejscowości. Tym razem, dobrane są one ze względu na przynależność do starostwa, a chwilę dalej – powiatu kruszwickiego42.

Niezwykle istotny, i często przytaczany przez innych badaczy, jest opis miejscowej Kolegiaty. Detaliczny spis jej wyposażenia pozwala na dokładne zrekonstruowanie jej wyglądu. Przy okazji Callier krytykuje dokonania niemieckich renowatorów obiektu. Pozostałe, nieistniejące już obiekty jak kościół św. Wita oraz św. Klemensa, zostają zasygnalizowane pojedynczymi zdaniami. Kościół protestancki, który znajdował się na rynku, urasta do rangi symbolu, gdyż wymownie został zestawiony ze stojącą przed nim budką strażniczą. Dalszy ciąg pracy składa się z opisu miejscowości wchodzących w skład dóbr kościelnych. Co ciekawe, znajdziemy tutaj także osiedla z odległej kasztelani łagowskiej. Stało się tak dlatego, że było to uposażenie miejscowej kolegiaty.

Kruszwica stanowi kwintesencję działalności Calliera. W tej pracy daje się zauważyć cały asortyment zastosowanych przez niego środków. Dla losów okolicy jest to źródło podstawowe i niezbędne, choć zdarzyło się badaczowi nie wspomnieć o kilku wsiach. Można jedynie narzekać, że autor nie pociągnął swojej narracji poza początek XIX wieku, gdyż okres mu współczesny był niezwykle istotny w dziejach miasta. Nie umniejsza to jednak rangi jego dokonań.

Życie i twórczość Edmunda Calliera wymagają dalszych badań. O ile pierwsza jego połowa spotkała się z uznaniem w oczach historyków, o tyle druga – nie wykracza poza wstępne rozpoznanie. Szkoda, bo wydaje się, że jego dorobek literacki przewyższa nawet jego niebagatelne talent dowódczy. Callier to nadal twórca zapomniany, może nie dlatego, że nie pamięta się o nim jako o osobie, ale z innego powodu – potencjał zawarty w jego pracach nadal pozostaje niewykorzystany. Poznański badacz skrywa jeszcze nie jedną tajemnicę. Jego badania mogą posłużyć nie tylko geografii historycznej, ale także badaniom nad świadomością ludzi końca XIX wieku. Jednakże najwięcej Callierowi może zawdzięczać historia regionalna. Wiele z miejscowości wymienionych u niego, nie doczekały się do tej pory poważniejszych wzmianek nawet w pracach popularnonaukowych. Dzieła Calliera już dawno z opracowań stały się materiałem źródłowym. Należy szczególnie pochwalić wysiłek Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej, która zdigitalizowała wiele z jego prac – dzięki czemu nawet regionaliści-amatorzy mają dostęp do jego wiedzy bez potrzeby poszukiwania nielicznych egzemplarzy w bibliotekach (głównie poznańskich).

Callier pokazuje nam jak ważne są w pracy historyka źródła kartograficzne. Stosunki przestrzenne stanowią oś jego dzieł. Dzisiaj również nie powinniśmy zapominać o tym ważnym źródle, zwłaszcza w badaniach regionalistycznych. Opanowanie umiejętności czytania map pozwala niejednokrotnie dojść do zaskakujących wniosków. Jest to o tyle istotne, że dla ziem polskich dysponujemy dość pokaźnym i dokładnym zasobem tego typu dokumentów.

Prace Calliera pozwalają nam także zauważyć potencjał zawarty w badaniach nazw miejscowości. Oczywiście, dzisiaj w większości jest to dziedzina zarezerwowana dla wąskiego grona specjalistów. Niemniej nic nie stoi na przeszkodzie, aby historyk regionalista sięgał do oddolnych sposobów tłumaczenia nazw miejscowości i innych obiektów w przestrzeni. Dzięki temu zyskujmy cenny materiał dotyczący świadomości historycznej współczesnego człowieka i sposobu w jaki organizuje on świat.

Na zakończenie warto jeszcze raz oddać głos Edmundowi Callierowi: Jeżeli w dziejach naszych napotykamy mnóstwo niewyświeconych należycie faktów (…) skutków i objawów życia narodowego – za jedną z głównych tego przyczyn uważamy brak monografii [poszczególnych miejscowości]43.

Bibliografia:

Źródła:

  • Callier Edmund, Kruszwica, Inowrocław 1895
  • Decker Wilhelm, Adress – und Geschäfts-Handbuch der Stadt Posen, Poznań 1882
  • Św. p. Edmund Callier, w: “Dziennik Kujawski”, 1893, nr 64
  • Sprawozdania z czynności Towarzystwa i poszczególnych wydziałów, w: Roczniki Towarzystwa Przyjaciół Nauk Poznańskiego, Poznań 1894 t. 20

Opracowania:

  • Butkiewicz Krystyna, Pułkownik Edmund Callier (1833-1893), Warszawa 1974
  • Cmentarz zasłużonych na wzgórzu świętego Wojciecha, pod red. Marii Aleksandry Smoczkiewiczowej i Renaty Linette, Poznań 1997
  • Dereżyński Mieczysław, Pułkownik Edmund Callier. Żołnierz i pisarz wielkopolski. W setną rocznicę urodzin, Szamotuły 1933
  • Krajkowski Leszek, Cmentarz Zasłużonych Wielkopolan (dawniej Starofarny) na Wzgórzu św. Wojciecha w Poznaniu, w: „Gens. Kwartalnik Towarzystwa Genealogiczno-Heraldycznego”, Poznań 1991, z. 4, s. 99-108
  • Łopata Janusz, Edmund Callier (1833-1893), w: Wielkopolanie XIX wieku, pod red. Witold Jakóbczyka, Poznań 1969, t. 2, s. 289-301
  • Marciniak Ryszard, Edmund Callier, w: Wybitni historycy wielkopolscy, pod red. Jerzego Strzelczyka, Poznań 1989, s. 129-140
  • Patroni wielkopolskich ulic, oprac. Paweł Anders, Poznań 2006
  • Poczet członków Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk (1857-2007), pod red. Alicji Pihan-Kijasowej, Poznań 2008
  • Słownik pracowników książki polskiej, pod red. Ireny Treichel, Warszawa 1972.

Inne opracowania:

1 Wybitni historycy wielkopolscy, pod red. J. Strzelczyka, Poznań 1989, s. 131.

2 M. Dereżyński, Pułkownik Edmund Callier. Żołnierz i pisarz wielkopolski. W setną rocznicę urodzin, Szamotuły 1933, s. 5.

3 Historia szkoły, http://lo3.edu.pl/scripts/artykuly/index.php?id_art=62, stan na dzień 25.11.2011 r.

4 K. Butkiewicz, Pułkownik Edmund Callier (1833-1893), Warszawa 1974, s. 133.

5 Wielkopolanie XIX wieku, pod red. W. Jakóbczyka, Poznań 1969, s. 292.

6 Cmentarz zasłużonych na Wzgórzu św. Wojciecha, pod red. M. A. Smoczkiewiczowej i R. Linette, Poznań 1997, s. 67.

7 Św. p. Edmund Callier, w: „Dziennik Kujawski”, Inowrocław 1893, nr 64, s. 1. ; Wielkopolanie XIX wieku, s. 292; Butkiewicz, s. 133-134.

8 Cmentarz Zasłużonych…, s. 67.

9 Wielkopolanie XIX wieku, s. 293.

10 Butkiewicz, s. 134-135.

11 Wielkopolanie XIX wieku, s. 294-295.

12 Tamże, s. 295.

13 Tamże, s. 295.

14 Wybitni historycy…, s. 130.

15 Butkiewicz, s. 136.

16 Wybitni historycy…, s. 131-132.

17 Wielkopolanie XIX wieku, s. 297.

18 O patronie, http://biblioteka-szamotuly.pl/node/20, stan na dzień 26.11.2011 r.

19 Wybitni historycy…, s. 131; Wielkopolanie XIX wieku, s. 297-298.

20 Słownik pracowników książki polskiej, pod red. J. Treichela, Warszawa 1972, s. 105.

21 W. Decker, Adsress – und Geschäfts – Handbuch der Stadt Posen, Poznań 1882, s. 12.

22 Wybitni historycy…, s. 131.

23 Cmentarz Zasłużonych…, s. 67; Poczet członków Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk 1857-2007, pod red. A. Pihan-Kijasowej, Poznań 2008, s. 108.

24 Św. p. Edmund Callier, s. 1.

25 Tamże.

26 Patroni wielkopolskich ulic, oprac. P. Anders, Poznań 2006, s. 34.

27 O patronie, http://biblioteka-szamotuly.pl/node/20, stan na dzień 26.11.2011 r.

28 Wybitni historycy…, 134-136.

29Św. p. Edmund Callier, s. 1.

30O patronie, http://biblioteka-szamotuly.pl/node/20, stan na dzień 26.11.2011 r.

31 Wybitni historycy…, s. 134-135.

32 Tamże, s. 134.

33 Tamże, s. 135.

34Roczniki Towarzystwa Przyjaciół Nauk Poznańskiego, Poznań 1894 t. 20s. 582.

35 E. Callier, Kruszwica, Inowrocław 1895, s. 1-2.

36 Tamże, s. 2.

37 Tamże, s. 23.

38 Tamże, s. 27.

39 Tamże, s. 26-50.

40 Tamże, s. 51-52.

41 Tamże, s. 51-54.

42 Tamże, s. 54-123.

43 Wybitni historycy…, s. 134.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s